Conspiracy-X

Kolejna notka miała być o Elricu, ale jakoś kompletnie utknąłem na tym temacie. Ten system jest z perspektywy lat tak nijaki, że trudno mi o nim coś wyrazistego napisać.

Dlatego postanowiłem zrobić przeskok i napisać o erpegu który nie tylko nie jest miałki, ale pozostaje moim numerem 1 od wielu już lat.

Conspiracy-X

Podręcznik do ConX pierwszy raz widziałem jeszcze w księgarni „U Izy”, ale nie zainteresowałem się nim, z pogardą uznając, że to jakaś „Podróbka X-Files”. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że to właśnie gry „inspirowane” dużo częściej są zdecydowanie lepsze od adaptacji. Tak jest też w tym przypadku.

Oczy ma po mamusi, a włosy po tacie.

Oczy ma po mamusi, a włosy po tacie.

W efekcie w Conspiracy-X natrafiłem dość późno, ale z miejsca zachwyciły mnie możliwości dawane przez system. Pierwsza rzecz którą mnie zahaczył, to mechanika wpływów. Oczywiście próby ujmowania takich cech postaci jak władza, znajomości itp. widziałem już wcześniej (chociażby w WoDzie) – ale z reguły były one traktowane po macoszemu. Tzn. postać miała cechy, ale gra nie wspierała w żaden sposób ich wykorzystania. Ot, jak MG pozwoli i pomyśli to coś z tego wyniknie.

W Conspiracy X jest inaczej. Każda z postaci posiada dedykowany atrybut „Influence” odpowiadający za jej „wpływowość”, a także – wynikające z jej macierzystej organizacji „Pulling Strings”. Czyli działania które może za pośrednictwem tych wpływów wykonywać. PS były rozmaite – od możliwości wysłania kolegów z drużyny na szkolenie do ośrodka szkoleniowego FBI czy CIA, poprzez uzyskiwanie zdjęć z satelitów szpiegowskich (a przy odpowiednio wysokich wpływach, nawet repozycjonowanie satelitów na żądanie, czy otrzymanie transmisji na żywo), ogłaszanie kwarantanny na wybranym terenie, aż po orbitalny laser kontroli umysłów czy tajną orbitalną broń (utajniona pozostałość programu Star Wars z czasów zimnej wojny).

Conspiracy-X 2.0

Conspiracy-X 2.0

Kolejną ciekawostką był sposób pozyskiwania sprzętu – bohaterowie są pracownikami agencji rządowych, pracującymi dla nielegalnego, tajnego spisku. Jeśli potrzebują sprzętu, to muszą go „skombinować” korzystając z wpływów w macierzystej organizacji. O ile Delta Green, takie kombinacje pozostawiała w gestii MG, w ConX znajduje się do nich mechanika. Każda postać otrzymuje określoną ilość punktów (wynikającą znowu z atrybutu wpływy), za które może kupować zasoby wg. cennika właściwego dla typu organizacji z którego pochodzi (wojsko, policja, nauka itp).

Przy czym „zasoby” to bardzo szerokie słowo – obejmuje zarówno pudło latarek, broni palnej, oddział żołnierzy, agentów czy naukowców, ale też podziemną bazę, superkomputery, helikoptery bojowe czy myśliwce.

Tak, gracze mogą mieć finansowaną z czarnego budżetu, tajną podziemną bazę.

I nie wracajcie bez przynajmniej jednego obcego! (c)2013 Eden Studios

I nie wracajcie bez przynajmniej jednego obcego!
(c)2013 Eden Studios

Ale nie tylko zasady dotyczące wpływów są interesujące. ConX jest pierwszym systemem na który trafiłem, w którym dobrze połączono przyrastające koszty rozwoju umiejętności i atrybutów (rozwiązanie stosowane zazwyczaj przy rozwoju postaci, a nieźle przeciwdziałające minimaksowaniu – co dobrze wpisuje się w konwencję realistyczną), z ostrym wzrostem „wartości” poszczególnych poziomów umiejętności. Tzn. 3 poziom umiejętności kosztował wielokrotnie więcej niż pierwszy, ale był to poziom profesjonalny. I w odróżnieniu do wielu innych mechanik które przypisują barwne opisy do poziomów umiejętności, a potem nie wywiązują się ze swoich obietnic podczas gry, Conspiracy X robiło to bezbłędnie. W dużej mierze była to zasługa mechaniki autosukcesów – która w odróżnieniu od łaskawego „zezwalania” na automatyczny sukces, sprawiała że po kostki sięgało się rzadko, ale nieliczne testy także były dobrze zrównoważone.

Ciekawie został rozwiązany też rozwój postaci – nie ma punktów doświadczenia, podniesienie umiejętności w efekcie gry praktycznie się nie zdarza – w ramach nagrody postacie otrzymują „downtime” który potem mogą przeznaczyć na rozmaite działania. Badania naukowe (jest do tego bardzo fajna, uniwersalna i nieskomplikowana mechanika, którą w praktyce można wykorzystać do dowolnego bardziej długoterminowego przedsięwzięcia), szkolenia, pozyskiwanie nowych wpływów.

Jedyną słabością były niektóre elementy mechaniki walki, ale można było bez większego bólu je pominąć.

Druga smutna wiadomość, to zmiana systemu na Unisys w 2.0. Unisys to system Eden Studios który nie jest zły, ale nie jest też specjalnie dobry. Daleko mu do mechaniki Conspiracy-X z 1 edycji.

Coś o świecie

Świat Conspiracy X to najlepszy znany mi świat do prowadzenia rozgrywek w stylu X-Files (niezależnie czy ktoś preferuje wątek syndykatu, czy monster of the week), a także jeden z najlepszych (moim oczywiście zdaniem) erpegowych światów w ogóle.

Muszę od razu zastrzec, że jakości świata w RPG nie oceniam przez pryzmat kreatywności włożonej przez autorów, fantazji, czy „bajeranckości” motywów. Dobre pomysły są tanie, dużo trudniej o dobrą realizację.

Dobry świat wg mnie to taki, który został dobrze opisany, sposób jego przedstawienia zachowuje spójność między dodatkami, ułatwia MG prowadzenie odpowiednią ilością „zaczepek”, a jednocześnie ułatwia zamiatanie pod dywan pytań czy problemów które nie są ciekawe, a pochłaniają czas i uwagę.

Gracze wcielają się w agentów organizacji o nazwie AEGIS, zajmującą się ukrywaniem i badaniem obcych, fenomenów supernaturalnych, magicznych i ogólnie wszystkich tego typu kwestii, a także ukrywaniem tego wszystkiego przed społeczeństwem.

W świecie gry występują trzy klasyczne rodzaje obcych – Atlantydzi, czyli wyglądający jak ludzie blondyni, Szaraki – duże oczy te sprawy i Saurianie – czyli jaszczuroludzie. Do tego w świecie jest magia i psionika, oraz trochę powiązanych z tym potworów/psioników/fenomenów. No i oczywiście konkurencja – przez AEGIS nazywana Black Book, sobie znana jako National Defense Directorate, którego najwyższy poziom dostępu to Majestic 12. Black Book ma zresztą swój podręcznik, który opisuje najbardziej spójny, sensowną i wiarygodną organizację spiskową o jakiej czytałem – do tego robi to w sposób który sprawia, że nie jest się już kompletnie pewnym kto jest w tej grze „dobrym”.

W końcu to AEGIS zabił Kennedyego.

Jesteśmy z NDD i jesteśmy tutaj żeby pomóc. (c)2013 Eden Studios

Jesteśmy z NDD i jesteśmy tutaj żeby pomóc. (c)2013 Eden Studios

Jeśli wydaje wam się, że „co za dużo to niezdrowo” to mogę tylko odpowiedzieć „to nie Rifts, to działa”. Każda z ras posiada swój dodatek, który po prostu pęka w szwach od tropów, tajemnic i ciekawostek które można podrzucać graczom. Każda z nich ma swoją agendę, każda z nich ma swoją technologię i historię. Co więcej – to wszystko jest szczegółowo opisane i wzajemnie spójne. To nie Wampir w którym każdy kolejny dodatek sobie zaprzeczał. Podobnie ciekawie, sensownie i spójnie opisana jest psionika i magia.

Nie będę wchodził szczegóły, bo sekrety są bardzo istotnym elementem tego systemu – MG nie musi wymyślać pracowicie sekretów do odkrywania, pilnować żeby to co pokazuje było spójne. Twórcy zrobili to za niego.

W Conspiracy X prowadziłem dość intensywnie przez ponad rok – udało mi się w tym czasie poprowadzić chyba najbardziej rozbudowaną kampanię w moim życiu, której efektem ubocznym była (w przeliczeniu na czysty tekst) kilkudziesięciostronnicowa wiki.

Postacie graczy rozpoczęły od domu pod miastem, furgonetki i kilku osób – pod koniec gry zarządzały wielopiętrową podziemną bazą, rozdysponowywały grupy agentów i żołnierzy i nadzorowały badania nad przechwyconą technologią obcych. Niestety złoty środek leżał gdzieś pomiędzy i pod koniec kampanii skala przerosła grywalność.

FBI potwierdziło, że chodzi jedynie o niegroźny wybuch gazu.

FBI potwierdziło, że chodzi jedynie o niegroźny wybuch gazu.

Tym niemniej, jeśli macie ochotę zagrać ludźmi w czarnych garniturach którzy pojawiają się na miejscu w którym rozbił się spodek pełen obcych, przeganiają agenta Muldera, a kilka godzin później otaczają cały teren kwarantanną, natomiast przypadkowym przechodniom wymazują pamięć – Conspiracy X jest grą dla was.

PS. Jeśli ktoś chciałby poczytać Wiki, to niech wyśle mi maila na zefir(at)mj12.pl – nadal jest online i mogę do niego nadać dostęp.

6 thoughts on “Conspiracy-X

    • Jak się okazuje na wiki jest całkiem niezła lista. Przy czym dodam od razu moją opinię o poszczególnych:
      The Aegis Handbook (1997) – Player’s Guide to Aegis.

      Jak piszą, podręcznik gracza – sensowny, przydatny.

      The Hand Unseen (2002) – Player’s Guide to the NDD, or Black Book.

      Jeśli chce się grać Black Bookiem, to niezbędne. Jak nie, to też przydatne – dla MG.

      Nemesis (1999) – Grey sourcebook.

      Bardzo dobry.

      Atlantis Rising (1998) – Atlantean sourcebook.

      Bardzo dobry.

      Exodus (1999) – Saurian sourcebook.

      Nie czytałem go, bo nie udało mi się go zdobyć w czasach kiedy graliśmy.

      Forsaken Rites (1997) – Supernatural sourcebook.

      Niezły, ale w supernaturali się nie wgryzałem za bardzo.

      Cryptozoology (1997) – Dossier of the Unexplained.

      Chyba najsłabszy.

      Sub Rosa (1999) – Conspiracy Creation sourcebook.

      Niezły, zasady do tworzenia własnych spisków itp.

      Ogólnie polecam 1 edycje, w 2ed w Conspiracy jest sporo nowego materiału nt. AEGIS, ale np. informacje o Black Booku to okrojone info z podręcznika do 1 edycji. Mam obawę, że podobnie może być z dodatkiem Extraterrestials.
      No i ten fatalny Unisystem.

  1. Dzięki. Kiedyś na CX trafiłem, ale o dziwo nie chciało mi się wgryzać (widać mój tin foil hat nie zadziałał0. Muszę nadrobić.

    • Zdecydowanie musisz nadrobić :)
      Jak dla mnie to jest ultimate conspiracy game.

      Delta jest dobra, ale ma swój specyficzny twist, natomiast ConX bierze na tapetę wszystkie klasyczne tropy.

  2. A, no i słowo komentarza o NDD – dodatek o Black Booku to najlepszy opis spiskowej organizacji jaki widziałem. Czytasz i normalnie wierzysz, że to może działać :)

Dodaj komentarz